Jak przetrwać rozstanie?

Czy Ty też masz dosyć ciągłych nic nie wnoszących porad pokroju „nie martw się”, „nie myśl o tym, po prostu zapomnij”.  Nie chce Ci się już słyszeć kolejnych tekstów o tym, że ktoś Ciebie nie był wart, bo stale się obwiniasz, albo nurtuje Cię, dlaczego kolejny raz po prostu nie wyszło? Znajomi twierdzą, że znajdziesz sobie lepszą, chociaż Twoje myśli wciąż uciekają do ukochanej osoby?

To dobrze. Bo ja też miałam serdecznie dosyć. Dosyć durnych rad i rzucanych kół ratunkowych na sam brzeg morza, kiedy ja topiłam się na jego środku.

Niby każdy przechodził przez przynajmniej jedno rozstanie, niby każdy wie jak to jest, zna schemat, ale jednak za każdym razem jest jakoś inaczej. Nawet, gdy kolejny raz nam się to przytrafia, to rozpaczliwie szukamy w google haseł, które rzekomo mają nam pomóc. Czujemy się bezradni i bezsilni, liczba wypalonych fajek rośnie,  powoli zaczynasz zdawać sobie sprawę, że kolejny browar w klubie wcale nie przybliża Cię do lepszego samopoczucia, frustracja również narasta, znajomi epatują swoim związkowym szczęściem, a w tym wszystkim gdzieś jesteś Ty. Między opracowaniem planu jak to odkręcić a totalną rozpaczą.

1. Analiza i wnioski

Zacznijmy od początku – warto przede wszystkim przeanalizować powód. W tym miejscu zapamiętaj sobie jedną bardzo ważną rzecz, że wina nigdy nie jest jednostronna. Jeżeli facet Cię zdradzał to owszem – był bezdusznym skurwysynem i też życzę mu, żeby karma do niego wróciła z nawiązką, ale oznacza to także coś całkiem trywialnego – miał powód. Twoja kobieta Cię nie szanowała i zachowywała się jak zołza? Pozwoliłeś jej na to i zachowywałeś się jak ciepła klucha, kiedy ona potrzebowała Twojego oparcia. Świat relacji międzyludzkich nie jest czarno-biały, przeciwnie – ma wiele odcieni szarości i ile ludzi, tyle irracjonalnych zachowań, ile wspomnień, tyle błędów życiowych popełnionych w przyszłości.

Akcja powoduje reakcję. On miał zły dzień w pracy i wszystko wyprowadzało go z równowagi, od niestykającego sprzęgła i korków w mieście po szefa, a  Ty pokłóciłaś się z najlepszą przyjaciółką i oblałaś nową sukienkę kawą. Wracacie nabuzowani do wspólnego mieszkania i również sobie skaczecie do gardeł, bo zupa była za słona, a skarpety porozwalane przy łóżku. Albo przeciwnie – nawet się nie odzywacie, bo tak jest łatwiej. To, że ktoś o czymś nie mówi, nie znaczy, że o tym nie wie, albo, że go to nie boli. Któregoś dnia po prostu może być o jedną rzecz za dużo, szklanka przeleję się o jedną małą kroplę i tak właśnie kończy się idealny związek, co kwitujemy tekstem „myślałem, że wszystko było dobrze”.

Każde zachowanie ma swoją przyczynę, a korelację uda Ci się odnaleźć dopiero po dogłębnej analizie. Po prostu usiądź na spokojnie, otwórz zeszyt, albo Worda i spisz:

a) Twoje wszystkie rzeczy jakie masz na sumieniu odnośnie związku, wszystkie Twoje wady rzutujące na Waszą relację. Narzekanie, awantury, złośliwość, wszystko. Nieważne, jaki był powód. Tutaj ważna jest właśnie reakcja.

b) wszystkie zachowania i cechy, jakie bardzo przeszkadzały Ci w partnerze. Od niewyrzuconych śmieci, przez małe kłamstewka, po flirty z innymi, czy zwykłe grubiaństwo.

Zapytasz – po co Ci to w ogóle? Żeby jeszcze bardziej obniżyć swoją ujemną samoocenę, albo bardziej dobić? Otóż nie. Dobijesz się, kiedy rozłożysz to na raty i przez wiele miesięcy będziesz się zadręczać, że beznadziejnie gotowałaś obiady, albo, że poświęcałeś jej za mało czasu. Z czasem też Twoje postrzeganie zacznie się zmieniać, ponieważ nie będziesz przepełniony aż tak silnymi emocjami, jak bezpośrednio po rozstaniu. Spojrzysz na to wszystko przez inny pryzmat i możesz wiele przeoczyć.

Niech ten związek okaże się dla Ciebie życiową lekcją. Oboje popełniliście błędy, a Ty już wiesz, na co w przyszłości zwrócić uwagę i nad czym pracować. Może dzięki temu znajdziesz jedną z głównych przyczyn, albo dojrzysz w swoim zachowaniu coś, co absolutnie nie powinno mieć miejsca. A druga kwestia to taka, że już dokładnie wiesz, jakich cech unikać u kogoś, kto kiedyś wzbudzi Twoje zainteresowanie. Bo założę się, że na początku albo nie dostrzegałeś pewnych zachowań, albo zwyczajnie druga osoba w pewnym momencie, mówiąc kolokwialnie – przestała się starać i pokazała swoją prawdziwą twarz.

2. Płacz

Nasz organizm jest bardzo sprytny i zaradny, dlatego też płacz wyzwala endorfiny, przez co czujemy się po nim paradoksalnie lepiej. Pomimo tej bolącej głowy i zapuchniętych oczu na drugi dzień. Chociaż rozpiera nas to wszystko w środku i nie możemy już wytrzymać z tej całej bezradności, to warto to z siebie wyrzucić.  Duszenie emocji w sobie na dłuższą metę nie jest dobre. Odstawisz jakąś głupotę i będziesz żałował. Płacz to rzecz ludzka i na początku trzeba to zwyczajnie przeboleć. Bo te wspomnienia i niezrealizowane scenariusze na początku bolą nas aż do szpiku kości, ale z czasem powszednieją. Nie wzbudzają już takich emocji, bo się przyzwyczailiśmy.  Nie zmienia to jednak faktu, że musisz trzymać się w ryzach i przez swój lament nie możesz zaniedbywać pracy, studiów, czy innych obowiązków.

3. Ucieczka

Nie mam tutaj na myśli totalnego odcięcia się od przyjaciół i rodziny, ale zwyczajnie dania sobie czasu na odpoczynek i totalny reset. Jeżeli masz możliwość wziąć wolne w pracy i gdzieś wyjechać choćby na weekend ze znajomymi, to jest to świetny pomysł. Nowe miejsce, nowe bodźce, nowi ludzie – a dlaczego by nie? Nieważne, czy to będzie wypad nad jezioro nieopodal Twojego domu, czy czas spędzony za granicą (chociaż ja osobiście wolałabym płakać w czterogwiazdkowym hotelu w Grecji, niż w drewnianym domku w Sierakowie) Planowanie, pakowanie, szukanie odpowiedniego miejsca – to mobilizuje i angażuje. Dobrze by było, byś wybrał się w miejsce, gdzie jeszcze nie byłeś, przecież nie pojedziesz znowu nad morze, gdzie wszystko kojarzy Ci się z ex.

Ucieczkę jednak interpretowałabym także mniej dosłownie. Ważne, byś obrał dobrą drogę. Uciekanie w alkohol, fajki,  przygodny seks, czy inne nałogi jest rozwiązaniem dobrym na chwilę i opłakanym w skutki. Raz, czy dwa może i lepiej się poczujesz, ale później będzie dużo gorzej, a nie o to w tym chodzi.

Książki, filmy oraz seriale to niezłe rozwiązanie dlatego, że w pełni absorbują Twoją uwagę. Skupiasz się tylko na tym, a nie rozmyślasz znowu o tym, jak to ostatni raz trzymaliście się za ręce. Przenosisz się wtedy do innego świata, bo aktualnie rzeczywistość – jakby nie patrzeć średnio Ci odpowiada. Banalne, ale to strzał w dziesiątkę, jeżeli oczywiście nie postawisz na melodramaty o miłości.

W dużej mierze chodzi o zajęcie się czymś, co odwraca nasze myśli. Problem tylko polega na tym, że nawet, jeżeli mamy zainteresowania, to zwykle mamy taki spadek motywacji, że za nic w świecie nie mamy ochoty robić tego wszystkiego, co sprawiało nam wcześniej frajdę. Warto dać sobie na chwilę na wstrzymanie, bo może nam to zwyczajnie nie wychodzić. Nie zmienia to jednak faktu, że dla osób, które piszą, komponują, generalnie udzielają się artystycznie – będzie to spora dawka emocji i uczuć, które można przelać na papier w formie nut na pięciolinii, czy kolejnych wpisów do pamiętnika.

Sam kiedyś w myślach sobie podziękujesz za to rozstanie. Bo chyba coś w tym jest, że najpiękniejsze utwory to smutne ballady, a najbardziej chwytające za serce wiersze również mają w sobie wyraźną nutę melancholii.

4. Odwaga

Zrób coś, co od dawna chciałeś, ale nie miałeś odwagi. Lekcje śpiewu? Wspaniała sprawa! Chcesz jeździć konno, albo wrócić do sportów ekstremalnych? A dlaczego by nie? Masz teraz więcej czasu dla siebie i nie możesz go zmarnować. Pamiętaj – jest w Tobie dużo energii, bądź co bądź negatywnej, ale dawka jest spora. Warto zrobić z tego dobry użytek!

Mnie rozstanie zmotywowało do dwóch istotnych rzeczy, na które nigdy nie zebrałabym się wcześniej. Rzuciłam pracę, której nienawidziłam, by móc iść na wymarzone studia i znaleźć taką pracę, jaką polubię. Przecież nie miałam nic do stracenia i na pewno nic gorszego i trudniejszego mi się nie trafi, niż strata, jak wtedy myślałam – najważniejszej osoby.  Dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej? Pracowałam w tygodniu i w co drugi weekend, a w pozostałe dwa spędzałam czas z chłopakiem. Był to związek na odległość, dlatego pole manewru było zerowe. Można? Można. Tylko odwagi nie znajdziesz w sobie z dnia na dzień, chyba, że właśnie wydarzy Ci się coś, co mocno Tobą wstrząśnie.

5. Nie dobijaj się, ale się wyżyj

Jest to bardzo ważna sprawa, którą ignoruje wiele osób, jak nie wszyscy. Najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić będzie kultywowanie bólu i rozgrzebywanie bez końca tego, co się stało. Na początku warto sobie dać czas, wypłakać, poużalać, ale jeżeli to trwa kolejny miesiąc, to znaczy, że sytuacja mocno wymknęła się spod kontroli.

Zamiast tego postaw na wysiłek fizyczny, choćby to miały być na początku spacery. Cokolwiek. Niech w ruch pójdzie rower, rolki, narty! Świetną sprawą jest też siłownia. No chyba chcesz mu udowodnić coś stracił? Niech jeszcze zobaczy, na ile Cię stać!

Macie wspólne miejsca, które kojarzą Ci się jednoznacznie – w miarę możliwości na początku ich unikaj. Dużo pamiątek? Najlepiej schować je do kartonu, by zniknęły po prostu z Twojego pola widzenia. Wspólne przyzwyczajenia jak najbardziej mogą, a nawet powinny ustąpić miejsca nowym. Nie przeglądaj obsesyjnie wspólnych zdjęć, nie śledź z zapartym tchem na mediach społecznościowych. Ja wiem, że łatwo się mówi, ale jeżeli tego nie ograniczysz, to tylko niepotrzebnie przeciągniesz czas rekonwalescencji uczuciowej. W końcu stale rozgrzebywana rana się nie zbliźnia.

6. Nie zakładaj od razu, że do siebie wrócicie 

Czy jest taka ewentualność? Oczywiście, że tak. Pytanie, czy chcesz jeść odgrzanego kotleta w nieskończoność i babrać się bez końca w tym samym. Ludzie się zmieniają. Rozstania nas zmieniają. Także z przystojnego faceta, który wręcz mieszkał na siłowni ,nagle typ zmieni się w zapuszczonego kolesia, który nie robi nic poza piciem piwem z kumplami i wyrywaniem dup na Instagramie.  A ona? Czarująca długowłosa blondynka zawsze w nienagannie wykonanym makijażu? Z dnia na dzień może być krótkowłosą szatynką z petem w ustach. Albo czymś innym, co należy do Twojego kolegi i jest zlokalizowane mocno poniżej pępka.

Nie bądź jego zapasową opcją. Oferuje Ci przyjaźń po rozstaniu? To może oznaczać, że ma już kilka osób na celowniku, ale gdyby nie wyszło – to wypłacze Ci się w rękaw, a później od słowa do słowa zaproponuje Ci seks na pogodzenie się. Bo będzie wygodniej wrócić do dawnych standardów, niż wyrabiać sobie nowe. Miej szacunek do siebie i nie gódź się na to.

Czytaj dalej „Jak przetrwać rozstanie?”

Reklamy